Wstęp


Wejście w ścianę było punktem zwrotnym w moim życiu. Od tego momentu już nic w nim nie było takie jak przedtem. Najpierw ogromna depresja uczyniła ze mnie chodzące zombie, potem okres powolnego wracania do zdrowia uświadamiał mi coraz bardziej, co w życiu jest najważniejsze? Dwa lata i osiem miesięcy wyszarpnięte z życia, które jednak, jak się później okazało, nie były dla mnie czasem straconym. Nie tylko odzyskałam zdrowie ale wyszłam z tego największego w moim życiu kryzysu wzmocniona zgodnie z zasadą że to co nas nie zabije, to nas wzmocni. Dokładnie tak się stało w moim przypadku.

Największą rolę w moim zdrowieniu odegrała właśnie natura w szerokim tego słowa znaczeniu. W chwilach przebłysków spisywałam to co czułam w danym momencie w moim pamiętniku, później w podobnych chwilach odczytywałam moje myśli określające najgłębsze odczucia i płakałam, płakałam, płakałam. W końcu nie było już łez, był smutek, po nim przyszedł spokój a na koniec pierwszy po kilkudziesięciu miesiącach uśmiech. Najbliżsi byli moim wsparciem, najlepsza przyjaciółka powiernicą, mój pies towarzyszem na długich spacerach, Bóg opoką, a rozmowa z nim terapią najwyższej jakości.

To doświadczenie przymusiło mnie niejako do studiowania siebie samej, wsłuchiwania się w to co mówi mi mój własny organizm i stawiania jego potrzeb na pierwszym miejscu. Na nowo polubiłam siebie i mogłam rozpocząć walkę o powrót do zupełnego zdrowia. Podstawą do tego było zdobywanie szerokiej wiedzy z zakresu dbania o zdrowie i zapobiegania nie pożądanym dolegliwością rożnymi metodami najczęściej mającymi związek z naturą i ruchem fizycznym. Dzisiaj chcę się dzielić moimi doświadczeniami i wiedzą z każdym kto tego chce.




Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zdrowie. Pokaż wszystkie posty

środa, 20 grudnia 2023

Pomidory

 Pomidory są niezmiernie korzystnym warzywem, a właściwie jagodami dla naszego zdrowia i urody. Pozytywnie wpływają na układ nerwowy, opóźniają starzenie się skóry i przyspieszają gojenie się ran.
 Likopen zawarty w pomidorach chroni przed zawałem serca, rakiem prostaty i szyjki macicy, a nawet przed ślepotą w starczym wieku. W przetworzonych pomidorach stężenie likopenu trzykrotnie wzrasta.
 Pomidory są źródłem magnezu i potasu, dwóch pierwiastków nazywanych PIERWIASTKAMI ŻYCIA. Biorą one udział w najważniejszych procesach życiowych zachodzących w naszym organizmie. Uaktywniają one wiele enzymów zarządzających naszym metabolizmem, umożliwiają syntezę białek, są regulatorami wielu reakcji. Najskuteczniej działają w parze. 
 Poza tym pomidory zawierają sód, wapń, fosfor, miedź, żelazo, nikiel, mangan, kobalt i chlor. Są także nasycone takimi witaminami jak: A, B1, B2, C, PP, D, E i K. 
 Pomidory są zasadotwórcze, mimo iż zawierają kwas cytrynowy i jabłkowy. Są bardzo pomocne przy odchudzaniu, cukrzycy, chorobach nerek i serca. Warto więc je jeść, tym bardziej, ze przerobione nie tracą, a zyskują na wartości.
 
 Brak magnezu objawia się: 
- spadkiem odporności, 
- zaburzeniami rytmu serca, 
- tikami nerwowymi (np. drży powieka), ale przede wszystkim: 
- pogorszeniem nastroju, 
- nerwicami, 
- depresją. 
 Zaostrzenie reakcji alergicznych, problemy ze stawami, nasilające się bóle mięśniowe, skłonność do zakrzepów i postępująca miażdżyca to też może być skutek niedoboru tego pierwiastka. 
  Z kolei niedobory potasu mogą objawiać się:
-  apatią, 
- sennością, 
- zaparciami, 
- zaburzeniem rytmu serca, 
- zwyżką ciśnienia tętniczego, 
- a także problemami z koncentracją uwagi. 

 http://www.se.pl/kobieta/zdrowie-kosmetyki/pomidory-sa-najlepszym-zrodlem-potasu-i-magnezu_149409.html http://www.se.pl/kobieta/zdrowie-kosmetyki/pomidory-jak-wplywaja-na-urode-i-zdrowie_196713.html

czwartek, 20 lutego 2014

Myśl moja nieskrępowana niczym

Tak sobie myślę, że kobieta, żona, matka w jednym, jest sercem rodziny.
Jak ona czuje się dobrze, to cała rodzina czuje się dobrze.

Lekiem na wiele chorób jest po prostu miłość najbliższych.

wtorek, 7 stycznia 2014

Siemię lniane

To wspaniały regulator hormonów i wymiatacz złego tłuszczu w naszych organizmach. To zdrowie i uroda w jednym. Właśnie dlatego nie powinno go brakować w naszych kuchniach, tym bardziej, że jest świetny do użytku zarówno wewnętrznego, jak i zewnętrznego i przy tym jest bardzo tani w nabyciu.

Należy kupować całe nasionka i przechowywać je w szczelnie zamykanym pudełku. Aby nie tracił na wartości proponuję zmielić potrzebną ilość w młynku do kawy tuż przed jego spożyciem. Zaleca się od 1 – 3 łyżek stołowych siemienia lnianego dziennie, w zależności od indywidualnego zapotrzebowania, o którym organizm sam nam powie, wystarczy jedynie wsłuchać się w jego potrzeby.

Można go wymieszać: 1 łyżka z ¾ szklanki wody i po prostu wypić, można posypywać nim kanapki i dodawać do płatków owsianych z jogurtem, bądź do kasz czy różnego rodzaju sałatek, a także świetnie się uzupełnia z twarożkiem, miodem czy świeżymi sokami. Wymieszane siemię lniane z wodą (jak wyżej) i dwiema łyżkami soku żurawinowego to prawdziwy jest koktajl długowieczności. Polecam! :D

Siemię lniane to skarbiec witamin z grupy B i witaminy młodości E oraz takich minerałów jak: cynk, magnez, żelazo, wapń, potas, kwas foliowy, a przede wszystkim bogate jest w kwas tłuszczowy omegę 3. Na koniec, chociaż nie mniej ważne wymienię obfitość zawartego w siemieniu białka i błonnika.

Ponieważ nasionka lnu są bardzo oleiste, wytłaczany jest z nich olej lniany, prawdziwy pożeracz szkodliwych tłuszczy nagromadzonych w naszych organizmach, pomaga zatem w odchudzaniu. Wg znawców jest to jedyny bezpieczny olej w spożyciu nawet przez osoby chorujące na raka gdyż nie powoduje on jego nawrotów w razie ich wyleczenia. Olej lniany to cenny eliksir, absolutnie nie nadaje się do smażenia, należy go zawsze i jedynie spożywać na zimno. Przechowywać w lodówce.

Pisząc o siemieniu lnianym nie mogę pominąć jego cudownego wpływu na naszą urodę. Odcedzony wywar z tych złotych nasionek jest świetną odżywką dla włosów i paznokci, a zmiksowane z dodatkiem gorącej wody są wspaniałą, odmładzającą całe ciało maseczką, tu. Życzę wszystkim zainteresowanym powodzenia, dużo zdrowia i co nie mniej ważne wspaniałej poprawy urody. :D

sobota, 4 stycznia 2014

Tak niewiele trzeba


Tak niewiele trzeba aby utrzymywać serce w dobrej kondycji. Oto kilka naturalnych sposobów, łatwych i tanich:

Sok z czerwonych buraków. WSPANIAŁOŚĆ! Biegacze, długodystansowcy, rowerzyści i w ogóle świat sportsmenów doskonale znają ten naturalny eliksir nie tylko dla serca. Jest on świetnym antyoksydantem, regulatorem wysokiego ciśnienia i dotleniaczem. Pić z dodatkiem odrobiny pieprzu kajeńskiego, który wspomaga leczenie chorób układu krążenia, obniża poziom cholesterolu, zapobiega powstawaniu zakrzepów i chroni przed zawałem i udarem.

Czosnek. Poza tym, że jest naturalnym antybiotykiem, poprawia on również elastyczność naczyń krwionośnych, zmniejsza powstawanie zakrzepów, obniża wysokie ciśnienie krwi, jak i zły, a podnosi dobry cholesterol.

Omega 3. Kwas tłuszczowy, o którym chyba wszyscy już słyszeli, znajdujący się między innymi w tłustych rybach i w nasionach lnu. Ma on zbawienny wpływ nie tylko na poprawę pracy mózgu, ale również na obniżenie poziomu trójglicerydów we krwi, co zmniejsza ryzyko zawałów serca i zaburzenia jego rytmu. Tak jak ze wszystkim nie należy jednak i z przyjmowaniem omegi 3 przesadzać.

Zachowanie umiaru we wszystkim jest najlepszym regulatorem w zachowaniu dobrego zdrowia.

Płatki owsiane. Zawierają betaglukan, jeden ze składników błonnika pokarmowego zapobiegającego wystąpieniu choroby wieńcowej i cukrzycy typu 2. Obniża ciśnienie krwi i nie dopuszcza do powstania nowotworów układu pokarmowego. Spożywanie ich pomaga w obniżeniu złego cholesterolu i w zachowaniu balansu cukru we krwi. Polecam dla diabetyków.

Oliwki. Poza tym, że są dobrym antyoksydantem, obniżają również wysokie ciśnienie krwi i cholesterol.

Spacery i jazda rowerem (30 minut dziennie), która jest świetnym treningiem dla mięśnia sercowego.

Wszystkim czytelnikom mojego bloga  życzę dużo zdrowia w tym nowym 2014 roku! :D


poniedziałek, 9 grudnia 2013

Wapń

Wyjęte z Kalendarza Uzdrowiciela 2001

W organizmie człowieka występuje ok. 1200 g tego pierwiastka, przy czym 98% w kościach jako fosforan wapniowy.

Wapń oprócz swojego ogromnego udziału w tworzeniu kości, wpływa na krzepnięcie krwi, reguluje pracę serca, działa przeciwuczuleniowo.

Zmiana ilości tego pierwiastka może być spowodowana nadczynnością przytarczyc. Niedobory występują przy krzywicy, w okresie szybkiego wzrostu u dzieci, w ciąży, w zrzeszotnieniu kości.

Przedawkowanie wapnia jest niebezpieczne przy niewydolności nerek i kamicy układu moczowego. Podawanie wapnia musi być konsultowane z lekarzem.

Więcej na temat wapnia tu


piątek, 6 grudnia 2013

Eliksir na zdrowe gardło zimą

Mój domowy, zaprzyjaźniony z rodziną lekarz zawsze na moje chore gardło „przepisywał” mi zimną oranżadę, szczególnie zimą. Uśmiechał się filuternie szelma i sięgając do lodówki w swoim gabinecie, wyjmował z niej butelkę i napełniając szklankę zimnym napojem mówił: „No Karolina! Po tym eliksirze będziesz zdrowa jak rydz!” – podawał mi szklankę i dodawał: „Wypij to jednym duszkiem!”. I wiecie co? Naprawdę pomagało! :D

Dzisiejsza nauka potwierdza jego pewność co do stosowanej metody. Tu

poniedziałek, 25 listopada 2013

Pozytywne myślenie i uśmiech wracają do mnie.

Wyjęte z pamiętnika
Czwartek 2004.12.09

Wczoraj byłam bardzo zmęczona, pełna bólu i przygnębiona, jednym słowem mówiąc – wykończona! Wiele nocy z rzędu źle przespanych, uciążliwe zajęcia w ośrodku rehabilitacyjnym, nowe znajomości i związane z tym przeżycia plus nieustanny ból w całym ciele to stanowczo za wiele, nawet jak dla mnie. Potrzebowałam porządnego odpoczynku, dlatego byłam zmuszona zażyć nie tylko przeciwbólową, ale i nasenną medycynę, czego staram się raczej unikać. Mus to jednak mus. Aby mój organizm chociaż trochę mógł się zregenerować potrzebowałam snu i to całą noc bez przerwy. Udało się! Spałam! Kiedy obudziłam się rano, czułam się lepiej, a moje pozytywne myślenie i uśmiech wróciły do mnie i już cały dzień zarówno w pracy, jak i w domu mnie nie opuszczały.

Z bólem muszę żyć i jedyne co mogę z tym fantem zrobić, to nauczyć się współżyć z tym intruzem w moim ciele najlepiej jak potrafię, nieustannie podejmując różne próby w zwalczaniu go, chętnie bez przeciwbólowych pastylek. Nie mogę dopuścić do tego, by ból zawładnął całym moim życiem i sparaliżował mnie kompletnie. Walczę więc i każde najdrobniejsze nawet zwycięstwo w pokonywaniu tej mojej słabości motywuje mnie do jeszcze większego wysiłku i szukania sposobów by sobie samej pomóc. Dzięki zaangażowaniu i pomocy moich nowych znajomych w pracy, każdego dnia znajduję nowe rozwiązania mojego problemu.

Już jestem pewna, że najlepszym sposobem na nokautowanie moich ograniczeń jest zastąpienie monotonii ruchów ich urozmaiceniem i przeplataniem krótkimi przerwami na odpoczynek, bądź ćwiczenia rozciągające. Przede mną ciągle jeszcze dużo pracy, ale wiem, że z moim wrodzonym uporem dam radę. Muszę pokonać moją słabość! Jestem to winna przede wszystkim sobie. I tego się trzymam!

Jednym z dzisiejszych zajęć był spacer po lesie razem z jeszcze dwiema osobami. Nie tylko szliśmy, ale też zbieraliśmy znalezione śmieci po drodze. Cel był jeden – obserwacja przez te dwie osoby moich ruchów i tego jak sobie radzę w zróżnicowanym terenie. Spacer zawsze dobrze mi robi. To jest dobra gimnastyka dla całego ciała i cudowny mentalny odpoczynek.

Różnorodność ruchów w moim przypadku jest jak oddychanie. Człowiek oddycha, nie myśląc o tym, że to robi. Ja wykonując jakąś pracę muszę się nauczyć zmienności ruchów nie myśląc o tym, że to robię. To musi stać się moim bezwiednym odruchem, zharmonizować się z moimi możliwościami, by nie ograniczało mnie w niczym, musi stać się dla mnie czymś swobodnym i niezauważalnym tak jak oddychanie. Jak to zrobię? Prawdę mówiąc - nie wiem! Jestem jednak pewna, że gdy się tego nauczę, to zacznę na powrót lepiej sobie radzić w życiu, a wtedy mój powrót do pracy zawodowej będzie możliwy. Przynajmniej mam taką nadzieję. Hmm ... ?
Muszę to sprawdzić! Na kim, jak nie na samej sobie?

sobota, 9 listopada 2013

Dla diabetyków

Chorzy na cukrzycę powinni oczywiście być obowiązkowo pod opieką lekarską, co nie znaczy, że leczenia tego nie można wspomagać domowymi sposobami. Kilka domowych recept na regulowanie poziomu cukru to:

- codzienne spożywanie ½ cebuli (na kanapkach, w sałatkach, jak kto woli),
- odrobina cynamonu (na czubku łyżeczki do herbaty) dodana do filiżanki kawy, bądź też do sałatki owocowej,
- ½ szklanki soku ze świeżej kapusty wypijana na czczo lub między posiłkami,
- oczyszczająca kąpiel. Jak i z czego ją przygotować? Bierzemy:

- 100g czarnej jagody,
- 100g pokrzywy,
- 100g strąków fasoli,
- 100g dziurawca.

Wszystkie składniki wymieszać i parzyć w temperaturze wrzenia ok. 10-15 minut. Przygotowany wywar wlać do wanny z wodą po czym zanurzyć się w niej na 20 minut. Kąpiel brać najlepiej przed snem. Życzę powodzenia. :D

piątek, 8 listopada 2013

Pamiętaj o wodzie

Woda nie tylko urody nam doda, ale przedłuża też nasze życie. Bez jedzenia, człowiek może wytrzymać nawet i siedem dni, ale bez wody jest to nie możliwe. Góra 3 – 5 dni w zależności od szybkości z jaką utrata wody następuje. Stanowi ona od 60-70% wagi ludzkiej w zależności od wieku.

Tylko w ciągu jednego dnia i to w normalnych warunkach tracimy z organizmu ok. dwóch litrów wody, którą to utratę należy ciągle uzupełniać. Dlaczego jest to takie ważne? Ponieważ niedobór wody w organizmie doprowadza do zgęstnienia krwi, a co za tym idzie do problemów z krążeniem. Poza tym gdy wypijamy zbyt mało wody poszczególne komórki naszego organizmu nie mogą się oczyszczać z produktów przemiany materii, nasze zdolności umysłowe też bardzo się wtedy osłabiają, odczuwamy zmęczenie. Często ból głowy wywołany jest nadmiernym odwodnieniem. Wystarczy wtedy zamiast przeciwbólowych pastylek wypić po prostu szklankę wody i odczekać chwilę, a ból minie. Więcej na temat ważności wody w naszym organizmie tu 

czwartek, 31 października 2013

Obudziłam się żeby spać

Zanim weszłam w przysłowiową ścianę kręciłam się przez życie jak szalona. Wszystko i wszyscy byli ważniejsi ode mnie. Tak bardzo chciałam ze wszystkim zdążyć, tak bardzo chciałam mieć wszystko na ostatni guzik zapięte i aby wszyscy których kocham byli szczęśliwi, że nie myślałam o sobie, o tych nawet najbardziej podstawowych moich potrzebach, jak chociażby SEN. Spałam zaledwie trzy/cztery godziny na dobę. I w końcu dostałam porządnego od życia kopa. Obudziłam się między innymi po to, żeby SPAĆ. Dziwne - prawda? :D

Tak to jednak czasami bywa, szczególnie w życiu kobiet - gdy kochają, to często bez pamięci o sobie. Mąż, dzieci, rodzina, praca, dom wypełniają cały ich czas. Nie ma w tym nic złego pod warunkiem, że w tym wszystkim znajdziemy również miejsce dla samej siebie i zadbamy o to, by mieć te swoje pięć minut na oddech.

Obudziłam się po to, żeby spać. Tak, sen jest człowieka przyjacielem. Zrozumiałam to nazbyt późno. Jednak lepiej późno niż wcale. W czasie snu nie tylko odpoczywamy, ale całe nasze ciało się regeneruje. Sen pomaga nam również w zachowaniu właściwej wagi. Człowiek wypoczęty to człowiek zdrowszy, silniejszy, weselszy, dłużej zachowujący młodość i przede wszystkim bardziej kreatywny. Warto jest więc zadbać o to, by się dobrze wysypiać każdej nocy, by nasz sen trwał nie mniej niż 7 godzin bez przerwy, chociaż i to zależy od naszych osobistych potrzeb. Jedni z nas potrzebują mniej snu, inni więcej, jednak dla zachowania dobrego zdrowia nie powinien on być krótszy niż 6, ani dłuższy niż 8 godzin. Tu

poniedziałek, 28 października 2013

Chabry

Czy jest ktoś, kto nigdy nie widział chabrów?

Są to przepiękne kwiaty rosnące w zbożach, zwykłe chwasty! A jednak nie tak całkiem zwykłe. Chabry są kwiatami leczniczymi.

Bogate są nie tylko pięknym, delikatnym wyglądem, ale i swoją zawartością. Knicyna, glikozydy, cichoryna, heterozyd i sole mineralne, duża zawartość potasu, manganu oraz garbników i witaminy C, to skarby zawarte w chabrach. Ziele to stosowane jest przy chorobach nerek i dróg moczowych ponieważ działa moczopędnie i przeciwzapalnie. Jest świetnym środkiem pomagającym szczególnie w zapaleniu dróg moczowych przebiegającym z obrzękami.

Chabry to również środek działający żółciopędnie. W medycynie ludowej był stosowany przy chorobach wątroby i złej przemiany materii. Jako środek przeciwzapalny można go również z powodzeniem stosować podczas zapalenia spojówek i błon śluzowych.
Więcej przeczytasz tu

piątek, 27 września 2013

Jeżeli boli cię żołądek

- Zioła szwedzkie są świetnym antidotum na tę dolegliwość. Wystarczy jedna duża łyżka nalewki z tych ziół na 1/5 szklanki przegotowanej wody aby poczuć ulgę. Warunkiem jest by przełykać nalewkę bardzo powoli i spokojnie. Więcej tu

- Kłącza tataraku to od dawien dawna znany sposób ludowy na dolegliwości żołądkowe i trawienne. Jego liści używano do leczenia wrzodów.

Nalewka z tataraku

Składniki:

- 100 g świeżych kłączy tataraku,
- 1 litr wytrawnego wina, najlepiej białego.

Kłącza tataraku oczyścić, drobno pokroić, zalać winem i odstawić w szczelnie zamkniętej butelce na dwa tygodnie. Po upływie tego czasu nalewka jest gotowa do użytku w bardzo małych ilościach – od 20 do 60 kropel na ¼ szklanki wody przed lub po jedzeniu w zależności od zapotrzebowania. Przed jedzeniem dla zwiększenia apetytu, po jedzeniu jako ułatwiająca trawienie i zapobiegająca wzdęciom. Więcej tu

- Gorczyca natomiast to lek na wszelkiego rodzaju dolegliwości trawienne, a ściślej mówiąc rozdrobnione ziarna białej gorczycy. Tu nie wystarczy zażycie jej tylko raz ponieważ leczenie gorczycą to kuracja. W pierwszym dniu należy ją zażywać po jednej łyżeczce do herbaty trzy razy dziennie przed jedzeniem popijając wodą. Każdy następny dzień trzeba dawkę odrobinę zwiększać aż do momentu, gdy wystąpi lekkie rozwolnienie. Po czym należy kurację zaprzestać. Więcej o gorczycy i jej właściwościach tu

 

czwartek, 26 września 2013

Jesienny spacer w towarzystwie własnych rozważań

Jesienny spacer to kąpiel dla duszy w całej gamie barw. Oczyszcza wnętrze swoim kolorowym ciepłem, mimo często niskiej już temperatury. Szczególnie z samego rana, gdy cywilizacja jeszcze śpi, gdy cisza przed wschodem słońca pozwala słyszeć własne myśli. Przeżywam to każdego dnia już od jakiegoś czasu i za każdym razem jednakowo mocno i dogłębnie. Zachwycam się otaczającym mnie świtem, sprzyjającym rozważaniom na różne tematy.

Gdy jeszcze jest ciemno wsiadam na rower i jadę do centrum miasta, skąd prowadząc rower obok, wracam pieszo do domu, za każdym razem obierając inną do niego drogę. Obserwuję moment, w którym noc kładzie się do snu, a wstaje nowy dzień. Jak powoli jesienne kolory nabierają mocy, stają się wyraźne i zachęcające do porannego spaceru.

Ludzie powoli wysypują się ze swoich domowych pieleszy,
spieszą się do swoich codziennych zajęć gdzieś tam poza domem. Często są jeszcze zaspani, ziewający, tak jakby strząsali z siebie resztki nagle przerwanego dzwoniącym budzikiem snu. Niektórzy dopinają kurtki, inni przeżuwając resztki kanapki lub dopijając kawę w plastikowych kubkach, kończą swoje śniadanie po drodze. Ciągle się spieszą! Jedni idąc szybkim krokiem, inni jadąc na rowerach, jeszcze inni czekając na przystankach autobusowych spoglądają nerwowo na swoje komórki. Jestem pewna, że patrzą na zegarki. Ciekawa jestem, czy w takich momentach dostrzegają świat ich otaczający, czy tylko znajdują się w nim jakby przypadkowo, jakby przeskakiwali przez chwilki swojego zycia jak krótkodystansowiec w biegu przez płotki? Skoncentrowani jedynie na jak najszybszym osiągnięciu celu.

Jeszcze nie tak dawno sama byłam taka zabiegana, wpatrzona jedynie w cel, nie widząca niczego wokół. Nie dostrzegająca przemijających chwilek, z których składa się życie, nie czująca w nich własnej obecności, nie istniejąca. Tak jakbym chciała prześcignąć czas, jakbym chciała wygrać z nim wyścig - tylko o co i po co?

Poranek do poranku nie jest podobny. Raz dzień wstaje słońcem, raz mgłą, innym razem deszczem.
Mam uczucie jakbym to wszystko tak naprawdę przeżywała po raz pierwszy, jakbym dopiero teraz odnalazła oczy, uszy i siebie w otaczającym mnie świecie. To co widzę, słyszę i odczuwam zachwyca mnie.

Idąc obok roweru rozmyślam o tym wszystkim, ciesząc się w duchu, że nie spóźniłam się na swoje własne życie, mimo wielu przeszkód i trudności napotykanych po drodze. Żal mi tylko tych wszystkich, zabieganych ludzi. Może jak ja, muszą wpierw wejść w przysłowiową ścianę, by zacząć rozumieć, co w życiu człowieka jest najważniejsze - myślałam - by przewartościować sens swojego istnienia i obrać ten właściwy cel, do którego warto jest zmierzać? Hmm!? Nie dziwię się jednak nikomu i niczemu. Świat dzisiaj wygląda tak, jak wygląda! Aby żyć trzeba pracować. Pracując nie mamy już często czasu na nic więcej. Praca pochłania tak ogromną jego część.

Co ze mną? Jakim cudem ja znajduję czas na zachwycanie się życiem jednocześnie pracując?
Odpowiedź jest prosta - przewartościowałam swoje życie. Dopasowałam nie siebie do pracy, ale pracę do siebie, do moich własnych, prawdziwych potrzeb i możliwości. Traktuję pracę jak dodatek do życia, a nie jak jego sens.

Po moim odrodzeniu się zrozumiałam co w życiu ma prawdziwą i największą wartość, w moim życiu. Od tego też momentu nikomu nie pozwalam wmawiać mi, co dla mnie jest najlepsze? Odpowiedź na to pytanie ja sama znam najlepiej i tego się trzymam ponieważ zauważyłam, że wszystko co w życiu jest najlepsze, najpiękniejsze, warte zachodu, jest za darmo. Świadomość tego pozwala mi żyć bez długów, a więc być prawdziwie wolnym człowiekiem. Pracując dla siebie, a nie na banki, znajduję wiele czasu i możliwości by w pełni cieszyć się życiem, delektować się nim. To nie pieniądz rządzi mną, ale odwrotnie.


Mam takie same potrzeby jak inni ludzie, ale zrozumiałam, że nie muszę mieć wszystkiego od razu,
że opłaca się czekać na spełnianie swoich marzeń bez stresu. Opłaca się zmierzać do ich spełnienia powoli. Lepiej wtedy smakują, bo są moim osiągnięciem a nie tylko kupionym na kredyt złudzeniem, po którym dostaje się w końcu jedynie zgagę. Dzisiejszy świat stanowczo za bardzo się spieszy!

Ja wolę płacić tylko własne rachunki, a nie pracować na rachunki w przepychu żyjących bankierów. Niech sobie żyją w przepychu, nic mi do tego, byle nie moim kosztem, nie kosztem MOJEGO zdrowia.

poniedziałek, 23 września 2013

Zdrowia pierwsza i ostatnia litera

Dyscyplina to zdrowia pierwsza i ostatnia jest litera.

Na zachowanie dobrego zdrowia, moim zdaniem, największy wpływ mają pierwsze godziny dnia. Warto więc wyrobić w sobie nawyk kładzenia się spać i wstawania razem z kurami. :D

Poranny, szybki spacer nie krótszy niż trzy kilometry lub trwający od 30-40 minut. Po takiej rozgrzewce ćwiczenia wzmacniające i rozciągające ok. 45 minut - 1 godziny. Dusz i jakże zasłużone śniadanie. :D Najlepiej śniadanie bogate w proteinę. Nie pozbawione jednak węglowodanów, witamin, minerałów i błonnika.

Proteiny to budulec, węglowodany pomagają w spalaniu, pełnią funkcję transportową i między innymi hamują krzepnięcie krwi, a co za tym idzie jej nadmierne gęstnienie, są materiałem energetycznym. Błonnik stoi na straży prawidłowego funkcjonowania przewodu pokarmowego. Witaminy to niezbędne dla organizmu związki organiczne warunkujące prawidłowe działanie enzymów i białek. Musimy je dostarczać naszemu organizmowi każdego dnia najlepiej przez spożywanie warzyw i owoców. Minerały poprawiają funkcjonowanie pojedynczych komórek, tkanek i organów. To od nich zależy tak naprawdę stan naszego zdrowia. Ważne jest by pierwiastki dostarczać naszemu organizmowi we właściwych połączeniach i proporcjach ponieważ w niewłaściwym stężeniu obniżają one odporność organizmu. Należy więc komponować nasze pokarmy tak, by uniknąć niewłaściwych połączeń.

Śniadanie więc powinno być najobfitszym posiłkiem w ciągu dnia, bardzo urozmaiconym i najbogatszym we wszystkie niezbędne składniki, ponieważ śniadanie tak naprawdę ma nam dostarczyć energii na cały dzień. Obiad powinien być posiłkiem uzupełniającym, a kolacja może i nie musi być. Można ją zastąpić jakimś owocem, warzywami bądź szklanką ciepłego mleka z bananem by lepiej nam się spało. Spożywać ją należy najpóźniej trzy godziny przed snem.

Dobrze jest gdy i w posiłkach zachowamy dyscyplinę i postaramy się je spożywać w tym samym czasie każdego dnia i oczywiście w równych odstępach czasu. Jedni znawcy tematu twierdzą, że powinno być pięć posiłków dziennie, inni, że wystarczą trzy, ja natomiast uważam, że jest to sprawą całkowicie indywidualną. Ważne aby zachować dyscyplinę i trzymać się potrzeb swojego organizmu, którego należy nauczyć się słuchać dla własnego dobra. To co jest odpowiednie dla jednych, nie musi być takim dla innych. Daj więc sobie czas i poznaj swój własny organizm, jego potrzeby. Naprawdę warto jest zadać sobie ten wysiłek. Powodzenia! :D
 

niedziela, 22 września 2013

TY JESTEŚ NAJWAŻNIEJSZY!


Zdrowie jest kruchym darem. Bardzo łatwo można je stracić. Wystarczy jakiś okres nieuwagi, wystarczy bezmyślność lub lekceważenie wagi tego daru, zapomnienie, że zdrowie to największy jest SKARB jaki możemy posiadać. Bez zdrowia wszystko traci swoją wartość. Nie zaniedbuj więc go! Każdy człowiek może dużo z siebie dać pod warunkiem, że wpierw dużo bierze dla siebie. Wydaje się ta moja filozofia być dziwną dla kogoś? Wcale mnie to nie dziwi! :D

Nie dziwi mnie szczególnie jeżeli chodzi o ludzi pozbawionych egoizmu, nauczonych zawsze myśleć wpierw o drugich, o swoich najbliższych, nauczonych, że myślenie o sobie i poświęcanie zbyt wiele czasu własnej osobie to coś brzydkiego, coś co nie przystoi szlachetnemu człowiekowi, to wręcz jest narcyzm. Uwierzcie mi, że są to BZDURY wpojone nam przez kochających nas, nieświadomych tego, że wyrządzają w ten sposób krzywdę i to nie tylko nam ale i sobie samym. Świadomość człowieka, podobnie jak i technika ciągle się rozwija i muszę nazwać to w tym miejscu czymś BARDZO DOBRYM!

Człowiek, który nie kocha siebie samego, nie jest w stanie kochać innych mimo iż może wiele dla innych robić bez prowadzenia rachunku. Tak! Taki człowiek, może i nie prowadzi rachunku, ale samo jego życie rachunek mu wystawi za bezmyślność. Jakież będzie jego zdziwienie, gdy zobaczy, że nic nie zyskał lecz jeszcze do swojego poświęcania się musi dopłacić - utratą własnego zdrowia.

Ile goryczy wtedy rodzi się w takim człowieku!? Goryczy, która zamienia się w żal, a z czasem przeradza się nawet w nienawiść. Wpierw własnej głupoty, bo okazuje się, że nikt ci nie mówi dziękuję za twoje poświęcanie się, mało tego, winą za utratę zdrowia obarczą ciebie samego i chociaż ciężko będzie ci w to uwierzyć, to powiem ci, że TO ONI MAJĄ RACJĘ!

Każdy z nas jest kowalem nie tylko własnego losu, ale również i przede wszystkim ZDROWIA. Pamiętaj! Wszyscy są ważni, ale TY JESTEŚ NAJWAŻNIEJSZY! Aby inni mogli się dobrze czuć z tobą, wpierw ty musisz się dobrze czuć z samym sobą. Aby zawsze móc pomagać innym, wpierw musisz zadbać o samego siebie. Tak to właśnie działa.

Gdy się poświęcasz dla innych zapominając o sobie, prędzej czy później zaczniesz czuć się pokrzywdzonym „przez los”, chociaż tak naprawdę będziesz pokrzywdzonym przez samego siebie. To z kolei doprowadzi cię do stanu w którym znienawidzisz wszystkich wokół ciebie. W tym co będziesz robił nie będzie już miejsca na serce. Gdy w końcu zaczniesz mieć pretensje do samego siebie będzie już za późno ponieważ staniesz się wypalonym człowiekiem, pozbawionym jakichkolwiek sił witalnych. Wszystko stanie się dla ciebie przymusem, nawet samo życie, które wyda ci się pozbawionym wszelkiego sensu. Z takiego stanu bardzo trudno jest się podnieść. Nigdy więc do niego nie doprowadź siebie!

Dbając o innych, znajdź wpierw czas dla siebie. Postaw granice, których nikomu nie będzie wolno przekroczyć, ponieważ będą to granice twojej prywatności, do której podobnie jak inni masz pełne prawo. Naucz się mówić NIE! I nie miej przy tym skrupułów i wyrzutów sumienia. W twoim NIE, nie ma niczego złego, to tylko jest samoobrona. Nawet Jezus potrzebował czasu tylko dla siebie, chociaż był doskonałym człowiekiem, potrzebował czasu by odnowić swoje siły. Zdziwisz się przy tym jak bardzo wzrośnie do ciebie szacunek innych, którzy nagle spostrzegą w tobie człowieka, a nie tylko pachołka do wszystkiego. Ładuj swoje baterie regularnie. Rób to co lubisz robić, a nie tylko to co musisz, aby siły witalne w tobie miały swoje stałe do odradzania się źródło, z którego w obfitości i bez końca będziesz mógł czerpać dla własnego ja i dawać z siebie wszystkim na których ci mniej lub bardziej zależy. I to właśnie jest prawidłowość – balans, który jest podstawą zachowania jak najdłużej swojego drogocennego zdrowia. Życzę powodzenia! :D

niedziela, 15 września 2013

Szpinak cudowne warzywo

Szpinak, to prawdziwy sezam witamin i minerałów. Jest też przebogaty w przeciwutleniacze - flawonoidy i karotenoidy - należą one do grupy naturalnych przeciwutleniaczy działających przeciwzapalnie i przeciwnowotworowo.

Warto pamiętać, że witaminy C i E, beta karoten, selen, cynk i mangan to też są przeciwutleniacze wzbogacające wartości odżywcze szpinaku. Dzięki nim poprawia się nasza odporność na stres i zmniejszają się problemy z nadciśnieniem krwi. Nadmierne stany zapalne w naszym organizmie, to zwiększone ryzyko zachorowania na raka. Warto więc spożywać szpinak regularnie ponieważ jest to jedno z tych warzyw, które najsilniej chroni nasz organizm przed nowotworami. Poza tym chroni nas ono przed zbyt wczesnym starzeniem się dzięki właśnie witaminie C i E, i przeciwutleniaczom w nim zawartym.

Szpinak zawiera również kwasy foliowy i szczawiowy. To ze względu na kwas szczawiowy należy łączyć go z wapniem, który redukuje negatywne działanie kwasu szczawiowego. Cierpiący na kamicę szczawianowo wapniową, czy fosforanowo wapniową powinni się niestety wystrzegać szpinaku.

Kwas tłuszczowy omega3 to kolejny składnik tego wspaniałego warzywa. Ma on bardzo korzystny wpływ na układ krążenia, wspomaga pracę serca, zmniejsza lepkość krwi i obniża jej ciśnienie tętnicze. Wspomaga prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego, poprawia koncentrację i wygląd naszej skóry, co też nie jest bez znaczenia. Oprócz tego łagodzi objawy przy zapaleniu stawów.

Wymieniając wszystkie zalety szpinaku nie można pominąć zawartych w nim witamin. Oprócz tych już wspomnianych na początku C i E szpinak zawiera witaminy: K, K1, K2 - wspomagające nasz układ kostny. Tylko kapusta zawiera więcej witamin z grupy K od szpinaku. B2, B6, A i niacynę-PP i nie mały wachlarz minerałów: magnez, mangan, żelazo, fosfor, potas, cynk, wapń i selen. Wszystkie te witaminy i minerały są niezwykle ważne dla naszego organizmu, ale o nich to już postaram się napisać innym razem.

PROSTY PRZEPIS NA ZUPĘ SZPINAKOWĄ

Składniki:                                                                

1,5l. wody
200g mrożonego szpinaku
3-4 ugotowane jajka
1-2 łyżek gęstej śmietany
1 kostka bulionu z warzyw
Cytryna
Pieprz ziołowy i szczypta pieprzu cayenne.

Do gotującej się wody dodać bulion i szpinak, przyprawić pieprzem. Gotować ok. 15 min. W między czasie pokroić w drobną kostkę wpierw ugotowane jajka, po czym wsypać je do wywaru. Gotować jeszcze przez dwie minuty. Na koniec dodać śmietanę, zamieszać. Gdy zupa jest już na talerzu wycisnąć do niej kilka kropel soku z cytryny. Witamina C, którą zawiera cytryna pomaga organizmowi w lepszym przyswojeniu żelaza zawartego w szpinaku, poza tym podnosi walory smakowe zupy. Życzę smacznego. :D

Czarne jagody, borówki


Czarne jagody są używane zarówno w celach leczniczych jak i w kulinarnych. Zawierają przeciwutleniacze anthocianosidy, które wspomagają prawidłową formację tkanki łącznej oraz wzmacniają włoskowate naczynia krwionośne w organizmie, poprawiają przepływ krwi w żyłach i naczyniach włosowatych. Oprócz anthocianosidów owoce czarnej jagody zawierają witaminy B, B1, C, PP i prowitaminę A, minerały jak: selen, cynk, miedź i mangan, garbniki oraz kwasy roślinne foliowy i egalowy, które to kwasy mają właściwości antynowotworowe.

Dojrzałe jagody mają właściwości lekko przeczyszczające, a suszone przeciwbakteryjne. Gdy nie znano jeszcze antybiotyków czarnymi jagodami leczono zakażenia, tyfus, polio i zwalczano nimi gronkowca.

Wywar z suszonych jagód leczy rozwolnienie u dzieci, działa uspokajająco i przeciwbólowo, a syrop leczy kaszel i infekcje układu oddechowego.

Czarne jagody poprawiają również wzrok i usuwają zmęczenie oczu.

Przyprawy

Przyprawy są niezwykle ważne w naszej kuchni. Nie tylko podnoszą jakość smakową przyrządzanych przez nas potraw, ich aromat, ale również, z czego nie wszyscy może zdają sobie sprawę, mają ogromny wpływ na poprawę naszego zdrowia.

To bardzo ważne aby korzystać z jak najszerszej gamy przypraw zarówno korzennych, ziołowych jak i różnego rodzaju ziaren, pestek, jagód i orzechów, słowem wszystkiego tego co ma nam do zaoferowania matka natura.

sobota, 14 września 2013

Kawa

Co mogę powiedzieć o kawie, ponad to, co już zostało o niej powiedziane? Chyba niewiele więcej! Ma ona swoje plusy i minusy tak jak każda inna używka. Należy więc ją pić z umiarem.

Ostatnio norwescy naukowcy stwierdzili np. że kawa zmniejsza ból szyi i barków u siedzących zbyt długo przy komputerze. Już jakiś czas temu udowodnili, że pomaga ona w odchudzaniu.

Obalono też wiele mitów szkodliwego działania kawy, np. tego, że podnosi ciśnienie krwi i zakłóca rytm serca. Nie jest to prawdą, pod warunkiem, że nie wypijamy więcej niż trzy filiżanki kawy na dzień, najlepiej przyrządzonej w ekspresie. Kawa z ekspresu zawiera ponoć mniej szkodliwych substancji.

Prowadzone badania przez 30 lat wśród smakoszy kawy na Hawajach wykazały, że im więcej pili oni tego czarnego naparu, tym mniejsze było ich ryzyko zachorowania na Parkinsona.

To, że kawa wywołuje choroby nowotworowe również okazuje się być mitem, jak i to, że jest ona naparem uzależniającym. A wszystko to zależy od ilości wypijanej kawy. Kawa wypijana z umiarem nie szkodzi, a wręcz na różne sposoby wspomaga i wzmacnia nasz organizm. Dopiero wypijana w przesadnych ilościach i w połączeniu z paleniem papierosów staje się szkodliwa dla naszego organizmu.

Prawdą natomiast jest to, że kawa zwiększa wydalanie wapnia z organizmu, co może doprowadzić do osteoporozy. Dobrze jest więc by miłośnicy kawy pamiętali o spożywaniu produktów bogatych w wapń. Ponieważ kawa jest moczopędna i wysusza organizm należy również pamiętać żeby na każdą filiżankę kawy wypić jedną szklankę wody.