Wstęp


Wejście w ścianę było punktem zwrotnym w moim życiu. Od tego momentu już nic w nim nie było takie jak przedtem. Najpierw ogromna depresja uczyniła ze mnie chodzące zombie, potem okres powolnego wracania do zdrowia uświadamiał mi coraz bardziej, co w życiu jest najważniejsze? Dwa lata i osiem miesięcy wyszarpnięte z życia, które jednak, jak się później okazało, nie były dla mnie czasem straconym. Nie tylko odzyskałam zdrowie ale wyszłam z tego największego w moim życiu kryzysu wzmocniona zgodnie z zasadą że to co nas nie zabije, to nas wzmocni. Dokładnie tak się stało w moim przypadku.

Największą rolę w moim zdrowieniu odegrała właśnie natura w szerokim tego słowa znaczeniu. W chwilach przebłysków spisywałam to co czułam w danym momencie w moim pamiętniku, później w podobnych chwilach odczytywałam moje myśli określające najgłębsze odczucia i płakałam, płakałam, płakałam. W końcu nie było już łez, był smutek, po nim przyszedł spokój a na koniec pierwszy po kilkudziesięciu miesiącach uśmiech. Najbliżsi byli moim wsparciem, najlepsza przyjaciółka powiernicą, mój pies towarzyszem na długich spacerach, Bóg opoką, a rozmowa z nim terapią najwyższej jakości.

To doświadczenie przymusiło mnie niejako do studiowania siebie samej, wsłuchiwania się w to co mówi mi mój własny organizm i stawiania jego potrzeb na pierwszym miejscu. Na nowo polubiłam siebie i mogłam rozpocząć walkę o powrót do zupełnego zdrowia. Podstawą do tego było zdobywanie szerokiej wiedzy z zakresu dbania o zdrowie i zapobiegania nie pożądanym dolegliwością rożnymi metodami najczęściej mającymi związek z naturą i ruchem fizycznym. Dzisiaj chcę się dzielić moimi doświadczeniami i wiedzą z każdym kto tego chce.




piątek, 27 września 2013

Jeżeli boli cię żołądek

- Zioła szwedzkie są świetnym antidotum na tę dolegliwość. Wystarczy jedna duża łyżka nalewki z tych ziół na 1/5 szklanki przegotowanej wody aby poczuć ulgę. Warunkiem jest by przełykać nalewkę bardzo powoli i spokojnie. Więcej tu

- Kłącza tataraku to od dawien dawna znany sposób ludowy na dolegliwości żołądkowe i trawienne. Jego liści używano do leczenia wrzodów.

Nalewka z tataraku

Składniki:

- 100 g świeżych kłączy tataraku,
- 1 litr wytrawnego wina, najlepiej białego.

Kłącza tataraku oczyścić, drobno pokroić, zalać winem i odstawić w szczelnie zamkniętej butelce na dwa tygodnie. Po upływie tego czasu nalewka jest gotowa do użytku w bardzo małych ilościach – od 20 do 60 kropel na ¼ szklanki wody przed lub po jedzeniu w zależności od zapotrzebowania. Przed jedzeniem dla zwiększenia apetytu, po jedzeniu jako ułatwiająca trawienie i zapobiegająca wzdęciom. Więcej tu

- Gorczyca natomiast to lek na wszelkiego rodzaju dolegliwości trawienne, a ściślej mówiąc rozdrobnione ziarna białej gorczycy. Tu nie wystarczy zażycie jej tylko raz ponieważ leczenie gorczycą to kuracja. W pierwszym dniu należy ją zażywać po jednej łyżeczce do herbaty trzy razy dziennie przed jedzeniem popijając wodą. Każdy następny dzień trzeba dawkę odrobinę zwiększać aż do momentu, gdy wystąpi lekkie rozwolnienie. Po czym należy kurację zaprzestać. Więcej o gorczycy i jej właściwościach tu

 

czwartek, 26 września 2013

Jesienny spacer w towarzystwie własnych rozważań

Jesienny spacer to kąpiel dla duszy w całej gamie barw. Oczyszcza wnętrze swoim kolorowym ciepłem, mimo często niskiej już temperatury. Szczególnie z samego rana, gdy cywilizacja jeszcze śpi, gdy cisza przed wschodem słońca pozwala słyszeć własne myśli. Przeżywam to każdego dnia już od jakiegoś czasu i za każdym razem jednakowo mocno i dogłębnie. Zachwycam się otaczającym mnie świtem, sprzyjającym rozważaniom na różne tematy.

Gdy jeszcze jest ciemno wsiadam na rower i jadę do centrum miasta, skąd prowadząc rower obok, wracam pieszo do domu, za każdym razem obierając inną do niego drogę. Obserwuję moment, w którym noc kładzie się do snu, a wstaje nowy dzień. Jak powoli jesienne kolory nabierają mocy, stają się wyraźne i zachęcające do porannego spaceru.

Ludzie powoli wysypują się ze swoich domowych pieleszy,
spieszą się do swoich codziennych zajęć gdzieś tam poza domem. Często są jeszcze zaspani, ziewający, tak jakby strząsali z siebie resztki nagle przerwanego dzwoniącym budzikiem snu. Niektórzy dopinają kurtki, inni przeżuwając resztki kanapki lub dopijając kawę w plastikowych kubkach, kończą swoje śniadanie po drodze. Ciągle się spieszą! Jedni idąc szybkim krokiem, inni jadąc na rowerach, jeszcze inni czekając na przystankach autobusowych spoglądają nerwowo na swoje komórki. Jestem pewna, że patrzą na zegarki. Ciekawa jestem, czy w takich momentach dostrzegają świat ich otaczający, czy tylko znajdują się w nim jakby przypadkowo, jakby przeskakiwali przez chwilki swojego zycia jak krótkodystansowiec w biegu przez płotki? Skoncentrowani jedynie na jak najszybszym osiągnięciu celu.

Jeszcze nie tak dawno sama byłam taka zabiegana, wpatrzona jedynie w cel, nie widząca niczego wokół. Nie dostrzegająca przemijających chwilek, z których składa się życie, nie czująca w nich własnej obecności, nie istniejąca. Tak jakbym chciała prześcignąć czas, jakbym chciała wygrać z nim wyścig - tylko o co i po co?

Poranek do poranku nie jest podobny. Raz dzień wstaje słońcem, raz mgłą, innym razem deszczem.
Mam uczucie jakbym to wszystko tak naprawdę przeżywała po raz pierwszy, jakbym dopiero teraz odnalazła oczy, uszy i siebie w otaczającym mnie świecie. To co widzę, słyszę i odczuwam zachwyca mnie.

Idąc obok roweru rozmyślam o tym wszystkim, ciesząc się w duchu, że nie spóźniłam się na swoje własne życie, mimo wielu przeszkód i trudności napotykanych po drodze. Żal mi tylko tych wszystkich, zabieganych ludzi. Może jak ja, muszą wpierw wejść w przysłowiową ścianę, by zacząć rozumieć, co w życiu człowieka jest najważniejsze - myślałam - by przewartościować sens swojego istnienia i obrać ten właściwy cel, do którego warto jest zmierzać? Hmm!? Nie dziwię się jednak nikomu i niczemu. Świat dzisiaj wygląda tak, jak wygląda! Aby żyć trzeba pracować. Pracując nie mamy już często czasu na nic więcej. Praca pochłania tak ogromną jego część.

Co ze mną? Jakim cudem ja znajduję czas na zachwycanie się życiem jednocześnie pracując?
Odpowiedź jest prosta - przewartościowałam swoje życie. Dopasowałam nie siebie do pracy, ale pracę do siebie, do moich własnych, prawdziwych potrzeb i możliwości. Traktuję pracę jak dodatek do życia, a nie jak jego sens.

Po moim odrodzeniu się zrozumiałam co w życiu ma prawdziwą i największą wartość, w moim życiu. Od tego też momentu nikomu nie pozwalam wmawiać mi, co dla mnie jest najlepsze? Odpowiedź na to pytanie ja sama znam najlepiej i tego się trzymam ponieważ zauważyłam, że wszystko co w życiu jest najlepsze, najpiękniejsze, warte zachodu, jest za darmo. Świadomość tego pozwala mi żyć bez długów, a więc być prawdziwie wolnym człowiekiem. Pracując dla siebie, a nie na banki, znajduję wiele czasu i możliwości by w pełni cieszyć się życiem, delektować się nim. To nie pieniądz rządzi mną, ale odwrotnie.


Mam takie same potrzeby jak inni ludzie, ale zrozumiałam, że nie muszę mieć wszystkiego od razu,
że opłaca się czekać na spełnianie swoich marzeń bez stresu. Opłaca się zmierzać do ich spełnienia powoli. Lepiej wtedy smakują, bo są moim osiągnięciem a nie tylko kupionym na kredyt złudzeniem, po którym dostaje się w końcu jedynie zgagę. Dzisiejszy świat stanowczo za bardzo się spieszy!

Ja wolę płacić tylko własne rachunki, a nie pracować na rachunki w przepychu żyjących bankierów. Niech sobie żyją w przepychu, nic mi do tego, byle nie moim kosztem, nie kosztem MOJEGO zdrowia.

poniedziałek, 23 września 2013

Zdrowia pierwsza i ostatnia litera

Dyscyplina to zdrowia pierwsza i ostatnia jest litera.

Na zachowanie dobrego zdrowia, moim zdaniem, największy wpływ mają pierwsze godziny dnia. Warto więc wyrobić w sobie nawyk kładzenia się spać i wstawania razem z kurami. :D

Poranny, szybki spacer nie krótszy niż trzy kilometry lub trwający od 30-40 minut. Po takiej rozgrzewce ćwiczenia wzmacniające i rozciągające ok. 45 minut - 1 godziny. Dusz i jakże zasłużone śniadanie. :D Najlepiej śniadanie bogate w proteinę. Nie pozbawione jednak węglowodanów, witamin, minerałów i błonnika.

Proteiny to budulec, węglowodany pomagają w spalaniu, pełnią funkcję transportową i między innymi hamują krzepnięcie krwi, a co za tym idzie jej nadmierne gęstnienie, są materiałem energetycznym. Błonnik stoi na straży prawidłowego funkcjonowania przewodu pokarmowego. Witaminy to niezbędne dla organizmu związki organiczne warunkujące prawidłowe działanie enzymów i białek. Musimy je dostarczać naszemu organizmowi każdego dnia najlepiej przez spożywanie warzyw i owoców. Minerały poprawiają funkcjonowanie pojedynczych komórek, tkanek i organów. To od nich zależy tak naprawdę stan naszego zdrowia. Ważne jest by pierwiastki dostarczać naszemu organizmowi we właściwych połączeniach i proporcjach ponieważ w niewłaściwym stężeniu obniżają one odporność organizmu. Należy więc komponować nasze pokarmy tak, by uniknąć niewłaściwych połączeń.

Śniadanie więc powinno być najobfitszym posiłkiem w ciągu dnia, bardzo urozmaiconym i najbogatszym we wszystkie niezbędne składniki, ponieważ śniadanie tak naprawdę ma nam dostarczyć energii na cały dzień. Obiad powinien być posiłkiem uzupełniającym, a kolacja może i nie musi być. Można ją zastąpić jakimś owocem, warzywami bądź szklanką ciepłego mleka z bananem by lepiej nam się spało. Spożywać ją należy najpóźniej trzy godziny przed snem.

Dobrze jest gdy i w posiłkach zachowamy dyscyplinę i postaramy się je spożywać w tym samym czasie każdego dnia i oczywiście w równych odstępach czasu. Jedni znawcy tematu twierdzą, że powinno być pięć posiłków dziennie, inni, że wystarczą trzy, ja natomiast uważam, że jest to sprawą całkowicie indywidualną. Ważne aby zachować dyscyplinę i trzymać się potrzeb swojego organizmu, którego należy nauczyć się słuchać dla własnego dobra. To co jest odpowiednie dla jednych, nie musi być takim dla innych. Daj więc sobie czas i poznaj swój własny organizm, jego potrzeby. Naprawdę warto jest zadać sobie ten wysiłek. Powodzenia! :D
 

niedziela, 22 września 2013

TY JESTEŚ NAJWAŻNIEJSZY!


Zdrowie jest kruchym darem. Bardzo łatwo można je stracić. Wystarczy jakiś okres nieuwagi, wystarczy bezmyślność lub lekceważenie wagi tego daru, zapomnienie, że zdrowie to największy jest SKARB jaki możemy posiadać. Bez zdrowia wszystko traci swoją wartość. Nie zaniedbuj więc go! Każdy człowiek może dużo z siebie dać pod warunkiem, że wpierw dużo bierze dla siebie. Wydaje się ta moja filozofia być dziwną dla kogoś? Wcale mnie to nie dziwi! :D

Nie dziwi mnie szczególnie jeżeli chodzi o ludzi pozbawionych egoizmu, nauczonych zawsze myśleć wpierw o drugich, o swoich najbliższych, nauczonych, że myślenie o sobie i poświęcanie zbyt wiele czasu własnej osobie to coś brzydkiego, coś co nie przystoi szlachetnemu człowiekowi, to wręcz jest narcyzm. Uwierzcie mi, że są to BZDURY wpojone nam przez kochających nas, nieświadomych tego, że wyrządzają w ten sposób krzywdę i to nie tylko nam ale i sobie samym. Świadomość człowieka, podobnie jak i technika ciągle się rozwija i muszę nazwać to w tym miejscu czymś BARDZO DOBRYM!

Człowiek, który nie kocha siebie samego, nie jest w stanie kochać innych mimo iż może wiele dla innych robić bez prowadzenia rachunku. Tak! Taki człowiek, może i nie prowadzi rachunku, ale samo jego życie rachunek mu wystawi za bezmyślność. Jakież będzie jego zdziwienie, gdy zobaczy, że nic nie zyskał lecz jeszcze do swojego poświęcania się musi dopłacić - utratą własnego zdrowia.

Ile goryczy wtedy rodzi się w takim człowieku!? Goryczy, która zamienia się w żal, a z czasem przeradza się nawet w nienawiść. Wpierw własnej głupoty, bo okazuje się, że nikt ci nie mówi dziękuję za twoje poświęcanie się, mało tego, winą za utratę zdrowia obarczą ciebie samego i chociaż ciężko będzie ci w to uwierzyć, to powiem ci, że TO ONI MAJĄ RACJĘ!

Każdy z nas jest kowalem nie tylko własnego losu, ale również i przede wszystkim ZDROWIA. Pamiętaj! Wszyscy są ważni, ale TY JESTEŚ NAJWAŻNIEJSZY! Aby inni mogli się dobrze czuć z tobą, wpierw ty musisz się dobrze czuć z samym sobą. Aby zawsze móc pomagać innym, wpierw musisz zadbać o samego siebie. Tak to właśnie działa.

Gdy się poświęcasz dla innych zapominając o sobie, prędzej czy później zaczniesz czuć się pokrzywdzonym „przez los”, chociaż tak naprawdę będziesz pokrzywdzonym przez samego siebie. To z kolei doprowadzi cię do stanu w którym znienawidzisz wszystkich wokół ciebie. W tym co będziesz robił nie będzie już miejsca na serce. Gdy w końcu zaczniesz mieć pretensje do samego siebie będzie już za późno ponieważ staniesz się wypalonym człowiekiem, pozbawionym jakichkolwiek sił witalnych. Wszystko stanie się dla ciebie przymusem, nawet samo życie, które wyda ci się pozbawionym wszelkiego sensu. Z takiego stanu bardzo trudno jest się podnieść. Nigdy więc do niego nie doprowadź siebie!

Dbając o innych, znajdź wpierw czas dla siebie. Postaw granice, których nikomu nie będzie wolno przekroczyć, ponieważ będą to granice twojej prywatności, do której podobnie jak inni masz pełne prawo. Naucz się mówić NIE! I nie miej przy tym skrupułów i wyrzutów sumienia. W twoim NIE, nie ma niczego złego, to tylko jest samoobrona. Nawet Jezus potrzebował czasu tylko dla siebie, chociaż był doskonałym człowiekiem, potrzebował czasu by odnowić swoje siły. Zdziwisz się przy tym jak bardzo wzrośnie do ciebie szacunek innych, którzy nagle spostrzegą w tobie człowieka, a nie tylko pachołka do wszystkiego. Ładuj swoje baterie regularnie. Rób to co lubisz robić, a nie tylko to co musisz, aby siły witalne w tobie miały swoje stałe do odradzania się źródło, z którego w obfitości i bez końca będziesz mógł czerpać dla własnego ja i dawać z siebie wszystkim na których ci mniej lub bardziej zależy. I to właśnie jest prawidłowość – balans, który jest podstawą zachowania jak najdłużej swojego drogocennego zdrowia. Życzę powodzenia! :D

sobota, 21 września 2013

A jednak coś się zmienia

Wyjęte z pamiętnika
Niedziela 2004.12.05

Dzisiejsza noc była równie ciężka co wczorajsza. Człowiek myśli, że można się przyzwyczaić do bólu, ale prawda jest taka, że ból to ból i w żaden sposób nie może się stać czyimś przyjacielem. Ból zawsze jest cierniem w ciele, z którym często ni jak można sobie poradzić. Cały czas próbuję się nauczyć żyć z nim w symbiozie, zaakceptować go, ponieważ wg lekarzy nigdy się go z ciała nie pozbędę.

Po kilku bardzo trudnych nocach z rzędu nie tylko można czuć się zmęczonym, ale jest się okrutnie zmęczonym i pozbawionym wszelkich sił. Mimo to dotrzymałam danego sobie wczoraj słowa i dokończyłam sprzątanie mieszkania, które zaczęłam wczoraj. Z trudem, ale zrobiłam to!

Cała ta sytuacja, w której się znalazłam jest beznadziejna – myślałam – ja jestem beznadziejna! To zajęło mi dwa dni, żeby posprzątać moje mieszkanie, a raczej mój dom. Coś niesamowitego! Ciągle musiałam robić sobie przerwy i rozciągać się. Podobnie jest teraz, gdy piszę ten dzienniczek. Nie mogę siedzieć zbyt długo w tej samej pozycji bo ból się odzywa, więc muszę co jakiś czas przerywać pisanie, wstawać i ćwiczyć/rozciągać się jak kot po drzemce. Muszę też trochę pospacerować po mieszkaniu zanim zacznę kontynuować spisywanie tego co robiłam, jak się przy tym czułam i jak znosił to mój organizm? Zaczynam mieć tego dosyć. Po co to wszystko!? Całe to pisanie psu na budę jest chyba potrzebne! ........... ?? Hmm!?

A jednak! Jednak coś się dzięki tej mojej pisaninie zmienia - we mnie! Mentalnie czuję się o wiele silniejsza.

środa, 18 września 2013

SPA w domu

Bardzo efektywny peeling całego ciała dla wszystkich, oczywiście tych nie uczulonych na któryś ze składników.

Oczyszcza, wygładza, ujędrnia, nawilża, odżywia, modeluje, natłuszcza i odmładza.

Składniki:

- 5 łyżek stołowych suchej kawy – właściwości wyszczuplające.
- 2 łyżki stołowe imbiru – pobudza krążenie krwi skóry, rozgrzewa, wyszczupla/modeluje, nadaje zdrowy wygląd skórze, odmładza.
- 1 łyżka stołowa cynamonu – rozgrzewa, ściąga i ujędrnia, morduje cellulity.
- 2 łyżki stołowe oleju z oliwek – bogaty w witaminy A, E, D i F – witaminę, która jest jednym ze składników bariery ochronnej skóry chroniącej ją przed utratą wilgoci. Olej z oliwek spowalnia procesy starzenia się dzięki zawartej w nim witaminie E zwanej witaminą młodości, która wygładza zmarszczki. Poza tym natłuszcza on skórę i działa kojąco, jest naturalnym filtrem UV. Pobudza też krążenie krwi skóry podczas wykonywanego peelingu, dzięki czemu skóra staje się lepiej odżywiona i gładsza.
- ½ szklanki wzbogaconego w proteinę mleka – proteiny (białka) powodują, że skóra staje się piękna i jedwabista, lepiej nawilżona. Oprócz wysokowartościowych w aminokwasy białek, mleko jest też źródłem kwasów tłuszczowych – witaminę F i całą resztę, wcale nie wąską gamę witamin jak A, E, D, witaminy B1, B2, B6, B12, poza tym witaminę PP i C. Witamina C zwęża pory i nadaje piękny zdrowy połysk skórze, rozjaśnia ją co daje efekt odmłodzenia.

Wszystkie składniki wymieszać i powstałą papką masować dokładnie, powolnymi, okrężnymi ruchami całe ciało od kilku do dziesięciu minut, po czym spłukać ciepłą wodą i lekko przemyć ciało gąbką z dodatkiem delikatnego płynu do kąpieli. Twarz i szyję posmarować dopasowanym do swojej cery kremem. Życzę powodzenia i dużo radości z osiągniętego efektu. :D

niedziela, 15 września 2013

Szpinak cudowne warzywo

Szpinak, to prawdziwy sezam witamin i minerałów. Jest też przebogaty w przeciwutleniacze - flawonoidy i karotenoidy - należą one do grupy naturalnych przeciwutleniaczy działających przeciwzapalnie i przeciwnowotworowo.

Warto pamiętać, że witaminy C i E, beta karoten, selen, cynk i mangan to też są przeciwutleniacze wzbogacające wartości odżywcze szpinaku. Dzięki nim poprawia się nasza odporność na stres i zmniejszają się problemy z nadciśnieniem krwi. Nadmierne stany zapalne w naszym organizmie, to zwiększone ryzyko zachorowania na raka. Warto więc spożywać szpinak regularnie ponieważ jest to jedno z tych warzyw, które najsilniej chroni nasz organizm przed nowotworami. Poza tym chroni nas ono przed zbyt wczesnym starzeniem się dzięki właśnie witaminie C i E, i przeciwutleniaczom w nim zawartym.

Szpinak zawiera również kwasy foliowy i szczawiowy. To ze względu na kwas szczawiowy należy łączyć go z wapniem, który redukuje negatywne działanie kwasu szczawiowego. Cierpiący na kamicę szczawianowo wapniową, czy fosforanowo wapniową powinni się niestety wystrzegać szpinaku.

Kwas tłuszczowy omega3 to kolejny składnik tego wspaniałego warzywa. Ma on bardzo korzystny wpływ na układ krążenia, wspomaga pracę serca, zmniejsza lepkość krwi i obniża jej ciśnienie tętnicze. Wspomaga prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego, poprawia koncentrację i wygląd naszej skóry, co też nie jest bez znaczenia. Oprócz tego łagodzi objawy przy zapaleniu stawów.

Wymieniając wszystkie zalety szpinaku nie można pominąć zawartych w nim witamin. Oprócz tych już wspomnianych na początku C i E szpinak zawiera witaminy: K, K1, K2 - wspomagające nasz układ kostny. Tylko kapusta zawiera więcej witamin z grupy K od szpinaku. B2, B6, A i niacynę-PP i nie mały wachlarz minerałów: magnez, mangan, żelazo, fosfor, potas, cynk, wapń i selen. Wszystkie te witaminy i minerały są niezwykle ważne dla naszego organizmu, ale o nich to już postaram się napisać innym razem.

PROSTY PRZEPIS NA ZUPĘ SZPINAKOWĄ

Składniki:                                                                

1,5l. wody
200g mrożonego szpinaku
3-4 ugotowane jajka
1-2 łyżek gęstej śmietany
1 kostka bulionu z warzyw
Cytryna
Pieprz ziołowy i szczypta pieprzu cayenne.

Do gotującej się wody dodać bulion i szpinak, przyprawić pieprzem. Gotować ok. 15 min. W między czasie pokroić w drobną kostkę wpierw ugotowane jajka, po czym wsypać je do wywaru. Gotować jeszcze przez dwie minuty. Na koniec dodać śmietanę, zamieszać. Gdy zupa jest już na talerzu wycisnąć do niej kilka kropel soku z cytryny. Witamina C, którą zawiera cytryna pomaga organizmowi w lepszym przyswojeniu żelaza zawartego w szpinaku, poza tym podnosi walory smakowe zupy. Życzę smacznego. :D

Czarne jagody, borówki


Czarne jagody są używane zarówno w celach leczniczych jak i w kulinarnych. Zawierają przeciwutleniacze anthocianosidy, które wspomagają prawidłową formację tkanki łącznej oraz wzmacniają włoskowate naczynia krwionośne w organizmie, poprawiają przepływ krwi w żyłach i naczyniach włosowatych. Oprócz anthocianosidów owoce czarnej jagody zawierają witaminy B, B1, C, PP i prowitaminę A, minerały jak: selen, cynk, miedź i mangan, garbniki oraz kwasy roślinne foliowy i egalowy, które to kwasy mają właściwości antynowotworowe.

Dojrzałe jagody mają właściwości lekko przeczyszczające, a suszone przeciwbakteryjne. Gdy nie znano jeszcze antybiotyków czarnymi jagodami leczono zakażenia, tyfus, polio i zwalczano nimi gronkowca.

Wywar z suszonych jagód leczy rozwolnienie u dzieci, działa uspokajająco i przeciwbólowo, a syrop leczy kaszel i infekcje układu oddechowego.

Czarne jagody poprawiają również wzrok i usuwają zmęczenie oczu.

Przyprawy

Przyprawy są niezwykle ważne w naszej kuchni. Nie tylko podnoszą jakość smakową przyrządzanych przez nas potraw, ich aromat, ale również, z czego nie wszyscy może zdają sobie sprawę, mają ogromny wpływ na poprawę naszego zdrowia.

To bardzo ważne aby korzystać z jak najszerszej gamy przypraw zarówno korzennych, ziołowych jak i różnego rodzaju ziaren, pestek, jagód i orzechów, słowem wszystkiego tego co ma nam do zaoferowania matka natura.

sobota, 14 września 2013

Kawa

Co mogę powiedzieć o kawie, ponad to, co już zostało o niej powiedziane? Chyba niewiele więcej! Ma ona swoje plusy i minusy tak jak każda inna używka. Należy więc ją pić z umiarem.

Ostatnio norwescy naukowcy stwierdzili np. że kawa zmniejsza ból szyi i barków u siedzących zbyt długo przy komputerze. Już jakiś czas temu udowodnili, że pomaga ona w odchudzaniu.

Obalono też wiele mitów szkodliwego działania kawy, np. tego, że podnosi ciśnienie krwi i zakłóca rytm serca. Nie jest to prawdą, pod warunkiem, że nie wypijamy więcej niż trzy filiżanki kawy na dzień, najlepiej przyrządzonej w ekspresie. Kawa z ekspresu zawiera ponoć mniej szkodliwych substancji.

Prowadzone badania przez 30 lat wśród smakoszy kawy na Hawajach wykazały, że im więcej pili oni tego czarnego naparu, tym mniejsze było ich ryzyko zachorowania na Parkinsona.

To, że kawa wywołuje choroby nowotworowe również okazuje się być mitem, jak i to, że jest ona naparem uzależniającym. A wszystko to zależy od ilości wypijanej kawy. Kawa wypijana z umiarem nie szkodzi, a wręcz na różne sposoby wspomaga i wzmacnia nasz organizm. Dopiero wypijana w przesadnych ilościach i w połączeniu z paleniem papierosów staje się szkodliwa dla naszego organizmu.

Prawdą natomiast jest to, że kawa zwiększa wydalanie wapnia z organizmu, co może doprowadzić do osteoporozy. Dobrze jest więc by miłośnicy kawy pamiętali o spożywaniu produktów bogatych w wapń. Ponieważ kawa jest moczopędna i wysusza organizm należy również pamiętać żeby na każdą filiżankę kawy wypić jedną szklankę wody.

Imbir


Imbir zawiera żelazo, magnez, potas, fosfor i wapń, witaminę B1, B2 i C i olejek eteryczny, którego głównymi składnikami są: limonen, cytral, kamfen, zingiberol, zingiberen i borneol. To właśnie tym wszystkim składnikom zawdzięcza imbir swoje szerokie właściwości lecznicze. Jest to kolejna roślina z apteki Bożej, która okazuje się być wspaniałym lekiem na wiele dolegliwości. Przede wszystkim niszczy wirusy, co szczególnie w okresie zimowym, kiedy to szaleją różnego rodzaju wirusowe przeziębienia, ma ogromne znaczenie w ich leczeniu. Poza tym imbir ma właściwości rozgrzewające i pobudza zarówno krążenie krwi, jak i system odpornościowy, obniża cholesterol, wzmacnia serce. Przeciwdziała powstawaniu nadmiaru guzów w jelitach, reguluje pracę woreczka żółciowego, zmniejsza wydzielanie kwasów żołądkowych, ułatwia trawienie i przyswajanie pokarmów, działa przeciwzapalnie, a więc uśmierza ból np. stawów i mięśni. Ponieważ działa napotnie pomaga usuwać toksyny z organizmu. Jest też bardzo dobrym środkiem zapobiegającym nudnością w czasie podróży - chorobie lokomocyjnej.

Nie wolno go jednak spożywać kobietom w ciąży i osobom z przewlekłymi chorobami przewodu pokarmowego.

Imbir działa też przeciw obrzękowo, zwiększa koncentrację i dba o naszą jamę ustną. Dodanie jego odrobiny do kawy niweluje jej szkodliwe właściwości. Na koniec nie mniej ważne - imbir to bardzo silny antyoksydant.

Ostatnie badania amerykańskich uczonych donoszą, że imbir leczy raka. Powoduje zahamowanie rozwoju komórek rakowych, a nawet zmusza je do atakowania i unicestwiania siebie samych.

http://zdrowie.dziennik.pl/nowotwory/artykuly/361856,imbir-chroni-przed-rakiem.html

http://portal.abczdrowie.pl/imbir-chroni-przed-nowotworem-prostaty

Boli cię gardło?

Jest prosty domowy sposób na zaradzenie temu problemowi. Mało, że działa to jeszcze jest całkowicie naturalny i bez skutków ubocznych. Mogą z niego korzystać również dzieci i kobiety ciężarne.

SYROP Z CEBULI.
(bardzo smaczny)

Składniki:

1 duża cebula zwykła;
1 duża cytryna;
2-3 łyżki stołowe/duże cukru.

Pokroić cebulę w talarki. Włożyć je do słoiczka po dżemie na przemian: warstwa cebuli, warstwa cukru, warstwa cebuli, warstwa cukru. Zalać wszystko sokiem wyciśniętym z cytryny. Odstawić na noc w ciepłym miejscu. Powstały syrop popijać kilka razy na dzień po jednej łyżce stołowej. Pomaga pozbyć się bólu gardła, kaszlu i chrypki wywołanych przeziębieniem.

Życzę powodzenia i szybkiego powrotu do zdrowia. :D

czwartek, 12 września 2013

Zdrowia nie można sobie kupić


Tylko eksploatowałam siebie, byłam non stop do dyspozycji rodziny i pracodawcy, nie potrafiłam im powiedzieć - nie! Nie potrafiłam stawiać granic. Wszyscy byli ważniejsi ode mnie samej. Innych potrzeby miały większą wartość niż moje własne. Żyłam tak, jakbym samej siebie nienawidziła, jakbym była wrogiem samej siebie. Trwało to tak długo aż naczynie okazało się być pustym i nie miałam już z czego czerpać. Zapłaciłam wysoką cenę za lekceważenie wszystkich sygnałów jakie wysyłał do mojej świadomości mój organizm. W końcu nie umiałam już odpoczywać, zapomniałam jak to się robi. Jeszcze jakiś czas czerpałam z rezerw aż do momentu, gdy zabrakło mi "paliwa", organizm powiedział STOP!

Nauczona własnym złym doświadczeniem, dzisiaj chcę przestrzec wszystkich przed popełnianiem takiego samego jak ja błędu. W życiu nic nie jest za darmo, za wszystko musimy kiedyś zapłacić, bo samo życie wystawi nam rachunek. Dbając więc o innych nie zapominaj o sobie samym/samej. Znajdź chwilkę czasu dla siebie, na robienie tego co lubisz, ale nie tylko tego! Każdego dnia znajdź odrobinę czasu by zadbać o swoją kondycję. Jest to trudne, niemożliwe? Nie! To tylko ci się tak wydaje. :D

Naprawdę wystarczy tak niewiele zarówno czasu, jak i wysiłku by wzmacniać swój organizm regularnie i to bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Na przykład obojętnie jakim środkiem lokomocji dostajesz się z miejsca zamieszkania do pracy, jest to autobus, tramwaj, metro, czy samochód, nie ma znaczenia. Dla własnego dobra wysiądź dwa lub jeden przystanek wcześniej, zaparkuj samochód na parkingu dziesięć minut oddalonym od miejsca pracy i zrób sobie poranny spacer. Dziesięć minut przed, dziesięć minut po pracy i już dałeś/dałaś swojemu organizmowi dwadzieścia minut tak bardzo potrzebnego mu ruchu. Kondycja rośnie każdego dnia, organizm staje się odporniejszy i więcej może znieść, więcej dać z siebie. i nie tylko ty na tym skorzystasz. Jesteś kobietą? Zostaw szpilki w pracy, pod biurkiem lub w szafce. Włóż na nogi wygodne sportowe byty w drodze do i z pracy. Daj odpocząć swoim nogom i kręgosłupowi. W szpilkach czy bez i tak jesteś piękna.

Drugim, prostym sposobem na zachowanie zarówno dobrej kondycji, jak i zgrabnej sylwetki są schody. Zawsze, kiedy tylko stoisz przed wyborem: winda czy schody? Wybieraj schody. Życzę powodzenia i dużo zdrowia wszystkim nie ignorantom tego największego skarbu jaki człowiek może posiadać i którego za żadne pieniądze nie można sobie kupić, gdy już się je raz straci. :D

wtorek, 10 września 2013

Przecież mam dla kogo żyć

Wyjęte z pamiętnika
sobota 2004.12.04

To była długa, bezsenna noc. Nie mogłam leżeć, siedzieć, a i nocny spacer po mieszkaniu sprawiał mi wiele trudności. Nie mogłam sobie znaleźć miejsca. Byłam wykończona. Przeciwbólowe jakby nie działały. Na koniec wreszcie ok. piątej nad ranem zasnęłam żeby znowu się obudzić o ósmej. Wyszłam z moją suczką na spacer w nadziei, że się wzmocnię zażywając ruchu na świeżym powietrzu. Po spacerze próbowałam sprzątać mieszkanie. Mój mąż był w pracy, a ja myślałam, że uda mi się posprzątać dom zanim on z niej wróci. Niestety! Nie udało się! Zdążyłam zaledwie powycierać kurze i nic więcej. Wstydziłam się tego, gdy wrócił do domu. Niepotrzebnie!

On jest niesamowity w okazywaniu mi docenienia za każdą odrobinę, którą jestem w stanie zrobić i robi wszystko by mi okazać, jak dużo to dla niego znaczy i jak wiele jestem dla niego warta. Prawdziwa ze mnie szczęściara, że mam takiego mężczyznę obok siebie. Nawet nie wie ile to dla mnie znaczy i jak silną jest motywacją dla mnie do walki z chorobą. Jeżeli kiedyś odzyskam zdrowie, to będzie to również i jego ogromną zasługą.

Szybko przygotował obiad, nakrył ładnie do stołu, zapalił świece. Piękna muzyka wypełniła mieszkanie. Jedząc rozmawialiśmy na każdy możliwy temat. Zawsze mamy o czym rozmawiać, nigdy się ze sobą nie nudzimy. Zapomniałam o swoich dolegliwościach, o powolności, która mnie z ich powodu dopadła dzisiaj, o wstydzie, że taka ze mnie nieudacznica. Po tak wielu latach razem, mój mąż ciągle potrafi mnie zaskakiwać i sprawiać, że mimo przeciągającej się niedyspozycji czuję się piękna i atrakcyjna, czuję się normalna. I jak mogłabym go nie kochać? To jest niemożliwe! On jest nie tylko moim mężem, ale i najlepszym przyjacielem. Takim na dobre i na złe. Teraz, gdy się rozchorowałam widzę to jeszcze wyraźniej. Naprawdę mam ogromne szczęście, że go mam.

Postaram się jutro dokończyć sprzątanie choćby nie wiem co! Postaram się wyzdrowieć nie tylko dla siebie, ale i dla niego, dla nas. Resztę tego cudownego dnia spędziliśmy razem w towarzystwie naszego psa słuchając pięknej muzyki i rozmawiając o wszystkim i o niczym. Czułam jak przybywa mi sił i woli do walki. Przecież mam dla kogo żyć.